Dzień 1 (wieczór) & Dzień 2 – meldują opiekunki: Anita, Iwona i Marta
**Dzień 1 – wieczorne klimaty**
Zaczęliśmy bardzo „lokalnie”, czyli kolacją na urokliwym placu de Corredera. Było pysznie i… intensywnie! Na stołach królowały kordobańskie specjały: flamenquín (roladki drobiowe z szynką – zniknęły w tempie ekspresowym
), bakłażany z miodem (czyli słodko-słony hit wieczoru), salmorejo (chłodnik pomidorowy z jajkiem i szynką – ideał na hiszpańskie temperatury) oraz owoce morza, które niektórym skradły serca, a innych… lekko zaskoczyły
A potem? Próba taneczna Belgijki! Było dużo śmiechu, trochę plątania nóg i pierwsze oznaki, że nasza grupa ma potencjał parkietowy
Dzień zaczęliśmy od wizyty w La Mezquita – miejscu, które robi ogromne wrażenie (i nawet na chwilę uciszyło naszych rozmownych uczniów
).
Następnie zajęcia integracyjne w szkole – i tu zaczęło się prawdziwe międzynarodowe zamieszanie!
Był polonez w wersji eksportowej (Hiszpanie dali radę!
), wspólna nauka Belgijki i… francuski z uczniami z Portugalii. Tak, dobrze czytacie – językowy miks poziom: Erasmus+
Jesteśmy dumne – nasi uczniowie wchodzą w to na 100%, zagadują, próbują, śmieją się i przełamują bariery
Po południu złapaliśmy chwilę oddechu nad rzeką Guadalquivir – sjesta zaliczona, choć w wersji „aktywny odpoczynek” (czyli siedzimy… ale jednak chodzimy
).
Potem spacer po dzielnicy żydowskiej – Juderii. Wąskie uliczki, białe domy, kolorowe patia… klimat jak z pocztówki
A na koniec dnia – Mercado Victoria, czyli raj dla smakoszy (i test naszej silnej woli – niektórym się nie udało
).
Wisienką na torcie był recital gitarowy inspirowany flamenco – nastrojowo, klimatycznie i bardzo hiszpańsko
Podsumowanie?
Kilometry w nogach, głowy pełne wrażeń, brzuchy pełne pyszności i… cisza w pokojach wieczorem – czyli sukces wychowawczy